Matury trwają w najlepsze i tak sobie myślę, co te dzieciaki w głowie mają. Przez ostatnie trzy lata pomagałam maturzystom w pisaniu prezentacji maturalnej. To, co reprezentują sobą ci ludzie, jest oszałamiające. I to w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Lenistwo. Brak ogłady. Samouwielbienie. Oczywiście nie powinnam generalizować, gdyż 5% z tych osób to ambitni, młodzi ludzie, ale ta reszta.. Reszta jest tematem mej notki.
Była dziewczyna, która nie pilnowała terminów, a gdy posypały się jedynki, winą obarczyła mnie. A przecież to ona miała przed sobą egzamin dojrzałości, nie ja! W dodatku bardzo interesowała się fantastyką, twierdziła, że to jej konik. ''Tolkien? Nie, nie oglądałam jego filmów.''
Inna gwiazda - ''ja mam to przeczytać? Trzy książki? A gdzie tam, będę sobie głowę zawracać.'' A wybrała ,,Mistrza i Małgorzatę'', lekturę ciężką, szczególnie gdy jest się krnąbrnym uczniem.
Byli i tacy, którzy literaturą przedmiotu określali notki z bryka i ściagi, damn.
Dlatego zastanawiam się, dokąd to wszystko zmierza, dokąd zmierzają ci ludzie. To ma być przyszłość narodu? Która nie czyta, nie odrabia lekcji, ale wymaga wszystkiego od wszystkich, tylko nie wysiłku od samego siebie. I tak, jest to pokolenie głupców, jest to polskie cebularstwo, które nie potrafi traktować z godnością własnego umysłu, o który można dbać i go rozwijać.
W następnym roku maura się zmienia i liczę na to, że ta zmiana zaowocuje wyrabianiem samodyscypliny. Że większość z nich nie dostanie się na studia i może przestaną kwitnąć jak grzyby po deszczu kolejne bezsensowne kierunki. Liczę zresztą iż mały kryzys nastapi już w tym roku, bo wiem, że matma dała popalić a ,,Wesele'' i ,,Potop'' były przedstawione w trudnych fragmentach.
Dobrze, że nie mi przypadł wątpliwy zaszczyt wbijania im do głów wiedzy, dlatego też współczuję z całego serca nauczycielom, którzy mają tych głąbów na codzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz