wtorek, 29 kwietnia 2014

czekam na Ciebie.

Pracuję od poniedziałku do piątku od 6 do 14. I popołudnia, które spędzam w domu, spędzam na czekaniu na M. I jest to czekanie dwuznaczne, bo godziny do jego powrotu dłużą się niemiłosiernie i leniwie marnuję czas.. Ale czekam też samą sobą na miłość.
Jak to jest, że że niektórzy mają tak zorganizowane życie, że pracują na pełen etat, spełniają się towarzysko, mają czas na kulturę i rozrywkę i są dla siebie, są szczęśliwi w związki, podczas gdy inni realizują się tylko w jednej dziedzinie życia?
Praca mojego M. zdominowała całe nasze życie. Zaczyna powoli robić się smutno i łzawo, ale taka jest prawda. Siedzę teraz przy kubku kawy i wpatruję się w zegarek rozmyślając o tym, jak przemija nasze szczęście i jak bardzo jesteśmy sobie dalecy. Krawczyk z Bartosiewicz mają o tym piękną, melancholijną piosenkę.
Chciałabym go mieć więcej, a odnoszę wrażenie, że umyka mi w każdej chwili.
To przykre, że ludzie żyją obok siebie, a nie dla siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz