wtorek, 29 kwietnia 2014

czekam na Ciebie.

Pracuję od poniedziałku do piątku od 6 do 14. I popołudnia, które spędzam w domu, spędzam na czekaniu na M. I jest to czekanie dwuznaczne, bo godziny do jego powrotu dłużą się niemiłosiernie i leniwie marnuję czas.. Ale czekam też samą sobą na miłość.
Jak to jest, że że niektórzy mają tak zorganizowane życie, że pracują na pełen etat, spełniają się towarzysko, mają czas na kulturę i rozrywkę i są dla siebie, są szczęśliwi w związki, podczas gdy inni realizują się tylko w jednej dziedzinie życia?
Praca mojego M. zdominowała całe nasze życie. Zaczyna powoli robić się smutno i łzawo, ale taka jest prawda. Siedzę teraz przy kubku kawy i wpatruję się w zegarek rozmyślając o tym, jak przemija nasze szczęście i jak bardzo jesteśmy sobie dalecy. Krawczyk z Bartosiewicz mają o tym piękną, melancholijną piosenkę.
Chciałabym go mieć więcej, a odnoszę wrażenie, że umyka mi w każdej chwili.
To przykre, że ludzie żyją obok siebie, a nie dla siebie.

niedziela, 27 kwietnia 2014

lata przerwy od pisania.

Kiedyś pisałam bardzo dużo - bloga, wiersze, zaczynałam chyba ze trzy książki, nie mówiąc o pamiętnikach. Później nastąpiły lata przerwy, kiedy z nastolatki stałam się osobą dorosłą, a może nawet i starą. A teraz wiem, że takie pisanie oczyszcza, jednocześnie dając jakieś supercudowne natchnienie.
I ja teraz potrzebuję pisać, potrzebuję zlokalizować się na własnej wewnętrznej mapie. Łatwiej jest wtedy dostrzegać różnice, patrzeć na swą ewolucję
Mam na imię Oliwia, mam 23 lata, dziekankę na karku, milion kilo nadwagi i równie otyłego kota. Oraz mężczyznę, który nie chce dać mi pierścionka zaręczynowego.
Chciałam zacząć mądrze i elokwentnie, a mimo tego, iż godzinę temu głowa pękała mi od tematów na felietony, to teraz siedzę ogłupiała i nie wiem, co pisać. A chciałabym być poczytna!
Parę dni temu skończyłam czytać najnowszą część Bridget Jones i oczywiście teraz na każdym kroku porównuję się do tej brytyjskiej wariatki. Urzekło mnie życie, jak zawsze zresztą, które ona prowadzi - jest ono ludzkie. Nie ma w tym wybujałych wizji, których nie da się zrealizować w prawdziwym życiu. Nie, jest kobieta, która zuchwale się objada i pisze o fekaliach swych dzieci, które wylądowały na jej seksownej piżamce. To zdrowe czytać o życiu, które przypomina nasze ( w mym przypadku objadanie się, nie kupy dziecięce).
Czasem chcę być taką Bridget, czasem nią jestem.